Witam, po długim czasie od napisania dwóch notek w wersji papierowej (jedna mi zaginęła:/), zdecydowałem się jedną z nich tutaj zamieścić. Miłej lektury:)
Czy zdarzyło Ci się zrobić coś, czego żałowałaś niemal natychmiast? A może coś wydawało się dobre z początku, ale po dłuższym zastanowieniu nie dawało Ci spokoju? Takie są właśnie uroki przesadnego myślenia o przeszłości...
Często spotykam się ze zdziwieniem, gdy nie chcę mówić o niedawnym sprawdzianie czy kartkówce. Owszem, nie lubię, bo powoduje to kompletnie niepotrzebny stres. Wyobraźmy sobie sytuację, gdy wychodzimy ze sprawdzianu: po ciężkiej nauce i stresogennym rozwiązywaniu zadań na teście, mózg (ciało też) zasłużył na odrobinę relaksu. Tymczasem, zaraz za drzwiami - ogólna panika! Czy miało być A czy C? A może B? Zamiast odprężyć się, zaczynamy się zastanawiać, czy nasza praca nie poszła na marne. Absurd tej sytuacji polega na tym, że nie możemy nic zrobić.
Śmiej się z rzeczy, na które nie masz wpływu.
Dlatego o wynikach, w mojej opinii, należy szybko zapomnieć. Jeśli nie poszło, to nie poszło. Nie ma co dramatyzować, tylko ewentualnie poprawić.
Powyższe uwagi odnoszą się nie tylko kwestii sprawdzianów. Podjętym decyzjom ogólnie należy się czas, by stało się jasnym, czy były trafne...
19.6.09
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
4 komentarze:
nie do końca się zgodzę... Czasem fajnie jest przeanalizować to co się napisało, żeby wiedzieć czego się spodziewać.
Poza tym: jak się uczyłam i czegoś nie wiem/nie jestem pewna na teście jestem bardzo ciekawa jaka jest prawidłowa odpowiedź, jak dane zadanie zrobić...
Jak się nie nauczyłam i mi nie poszło nie mam ochoty o tym rozmawiać, nie odzywam się, idę na bok i żyję. Jak ktoś chce może dyskutować, ale jest daleko ode mnie :)
Czasem takie pogadanie sobie pomaga :) przynajmniej mi :P
Gorzej jeśli to nie będzie jakaś głupia kartkówka, ani sprawdzian. A konsekwencje tego, co uczyniliśmy, będą nas długo prześladować. Życie.
ja też mam odmienne zdanie drogi Słomku - co prawda, gdy test jest mało interesujący i nie uczyło się na niego z przyjemnością, a złe wyniki mogą przynieść na nas jakieś nieszczęście, to faktycznie - rozmawianie o tym to niepotrzebny stres... Jednak często jest tak (przynajmniej u mnie) że traktuje się to poprostu jako wyzwanie i możliwość nauczenia się na swoich błędach. Warto poznać poprawne rozwiązanie i nabrać przyzwyczajenia do tego że od czasu do czasu popełnia się błędy.
Oj i ja chyba po części się nie mogę zgodzić. To znaczy, po trochu przyznaję Ci rację - że czasem ciekawość przeradza się w jakieś zbiorowe szaleństwo :) Wtedy wszyscy zaczynają przypominać mi lemingi rzucające się jeden za drugim w przepaść (w tym przypadku przepaść jest odchłanią rozpaczy). A dodatkowo uczucie rozpaczy i przerażenia potęguje fakt że jest to rozpacz zbiorowa - wszyscy zaczynają wymyślać coraz to gorsze scenariusze, do "kółka" muz tragedii dołączają się kolejne, które mówią "jak to tragicznie poszło kolokwium!". I tu się zgodzę, że to przesada. Ale uważam, że rozmowa z ludźmi na temat danego testu czy egzaminu jest dobra, ponieważ poznajemy opinie innych ludzi i możemy w ten sposób przeanalizować swoje błędy, lub nauczyć się na cudzych. To tyle odnośnie studiów :). Jeśli chodzi o szersze ujęcie tematu, czyli rozpatrywanie swojej przeszłości to uważam, że są rzeczy o których się zapomina - i dobrze... Nie ma co roztrząsać jakichś głupot. Ale czasem człowiekowi potrzebna jest jakaś refleksja nad tym co było. Takie spojrzenie na swoje życie - jakim było kiedyś, jakie jest teraz. Poza tym analizowanie swoich błędów i zachowań może dać jak najlepsze rezultaty - możemy nauczyć się, co warto a czego nie warto robić. Co przyniosło pożytek a co sprawiło że zagmatwaliśmy sobie życie...
Dlatego sądzę, że myślenie o przeszłości jest jak najbardziej słuszne. Byle nie przesadzić.
Ale tak jest ze wszystkim w życiu - nie ma nic bardziej szkodliwego niż przesada :).
Pozdrawiam ;)
Prześlij komentarz