13.10.08

I tak jej już nigdy nie spotkam...

...więc po co mam być miły?

Pewnie nie raz zdarzyło nam się tak pomyśleć, prawda? Generalnie specjalnie nie przywiązujemy wagi do kontaktów z ludźmi, z którymi kontakt wydaje się nam krótkotrwały. Idąc w drugą stronę: spotykając ludzi, z którymi wiemy że będziemy spędzać dużo czasu, staramy się być jakby swoją lepszą wersją, żeby nie odstraszyć ich od siebie.

Pytanie: Czy bycie miłym powoduje aż takie zużycie naszej wewnętrznej baterii, że nie może stać się codziennym sposobem na kontakt?

Miałem o tym napisać kilka dni temu, ale jakoś wyleciało mi z głowy. Pomysł zrodził się, gdy widziałem pewnego pana pełniącego rolę jakby portiera, do którego ustawiła się kolejka sześciu osób. Każda z nich pytało o inne miejsce, do każdej pan się uśmiechnął i spokojnie wyjaśnił w którym kierunku dokładnie mają się udać. Bardzo możliwe, że nigdy więcej z tymi osobami nie zamieni słowa, ale postarał się zrobić na sobie dobre wrażenie, co mu się z pewnością udało. Cóż go to kosztowało?

Idę sobie na tramwaj, widzę stoisko z owocami i warzywami. Pomyślałem, że jabłko będzie ciekawym wzbogaceniem jadłospisu :]. Podchodzę do jabłek, zaczynam wybierać, na co starszy pan, z uśmiechem i szczerością mówi: Te wyżej są twardsze, jakby pan wolał. Nie ukrywam, że mnie zaskoczył, ale ucieszyłem się, bo właśnie takich jabłek szukałem. Kilkoma słowami jeszcze mi je polecił, wziął ode mnie, zważył i powiedział ile mam zapłacić. Wszystko w przyjaznej atmosferze. Ktoś powie: typowy chwyt sprzedawcy. Zgoda. Słowa są proste do nauczenia, ale sposób w jaki należy je wypowiedzieć często wykracza poza zdolności sprzedających...

Kto był kiedyś w Tesco, Carrefourze itp. wie, że po podejściu do kasy, słyszymy 'Dzień dobry'. Bardzo chłodne i sztuczne słowo. Czasami, ale bardzo rzadko, zdarza się miła wersja pozdrowienia. To różni kasjerów w naszym kraju od tych z Holandii (niemieckich i brytyjskich zbyt dobrze nie pamiętam, więc podaję przykład którego jestem pewien). W krainie rowerów, tulipanów, wiatraków i depresji, klient zdaje się być od razu przyjacielem. Sprzedawca czerpie radość z obecności klienta, niejako dziękując za zakupy akurat w tym miejscu. Niby nieważne, ale może rozświetlić ponury dzień.

Oczywiście, zdarza się, że spotkanie z nieznaną osobą ma związek z nieprzyjaznymi okolicznościami. Na przykład musimy czegoś zabronić, coś skrytykować itp. Ostatnio poszedłem sobie na obiad, zauważyłem że część stołów jest, wyjątkowo, nakryta obrusami. Nie było żadnej kartki, jestem klientem - siadam. Nagle słyszę: Nie widać że jest nakryte? Kobieta wyprowadziła mnie z równowagi. Nie widać też, że nie można siadać :}

Alternatywa reakcji:
Proszę tutaj nie siadać, miejsca są zarezerwowane. - koniec rozmowy. Nie mam się z czym kłócić, na co denerwować, nie mam prawa być zły. Proste? A jednak.

Co mnie skłoniło dziś do napisania tego i owego? Wizyta w ksero, przede mną stoi pan który drukuje mnóstwo stron, w dwóch kopiach, obie prosi oprawić w twarde oprawki. Z racji czasu druku, wyszedł na chwilę z ksera, po chwili wraca zobaczyć czy już itp. W (tzw. :D) międzyczasie do punktu ksero wchodzi pani tam pracująca, niejako przejmuje sprawę wspomnianego wyżej pana, kończy druk i odkłada kartki. Pan wraca, pyta się czy jest już oprawione. Pani się go pyta:
Oprawić w twarde?.
Tak, tak jak mówiłem - delikatne zniecierpliwienie, ale miłym głosem
Rozumiem, wie pan, ja teraz przyszłam i nie wiedziałam
Jasne, nie ma sprawy - od razu jest przyjemnie :)

Tak więc, drodzy moi: postarajcie się o uśmiech i przyjazny ton dla obcych. Mam nadzieję, że o tym samym w stosunku do przyjaciół i najbliższych nie muszę wspominać :)

PS
Rozumiem, wie pan, ja teraz przyszłam i nie wiedziałam wiąże się z inną sprawą - z wyjaśnieniem przyczyny danej sytuacji. Wg badań, ponad 60% więcej da się załatwić, podając drugiej osobie przyczyny naszej potrzeby. Badania były przeprowadzane na podstawie sytuacji: kolejka w punkcie ksero (zbieg okoliczności :D) i zdanie Czy mogliby mnie państwo przepuścić, ja tylko chciałabym to i to skserować. Magia.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

- Nie widać że jest nakryte?
- Nie widać też, że nie można siadać

haha dobre to było ;p
R. ;]

Anonimowy pisze...

ja naprawdę lubię te Twoje słomkowe mądrości :)

a uśmiechać się warto bo nigdy nie wiadomo kto zakocha się w Twoim uśmiechu ^^

10010 pisze...

- Przepraszam, czy mógłbym tylko...
- sp&*#$@&$j!

I tak, niestety, bywa.

 
.