No właśnie. Dwa-trzy miesiące wakacji to potwornie dużo czasu. Ciąża borsuka trwa nawet krócej. W każdym razie, jest to okres, w którym faktycznie sami możemy sobie zaplanować czym chcemy się zająć.
Generalnie, pierwszym pytaniem jest, czy chcemy bezgranicznie odpocząć i odprężyć się, czy też chcemy "coś z sobą zrobić". Niby odpowiedź jest oczywista, ale czy jest tak rzeczywiście?
Odpocząć można w różny sposób. Możemy się wylegiwać w łóżku do południa, coś zjeść, obejrzeć ciekawy program w telewizji, wyjść wieczorem ze znajomymi. Tylko czy faktycznie w ten sposób odpoczniemy? Mocno wątpliwe. Chociażby zbyt długi sen źle wpływa na nas, bo wstając jesteśmy ospali, a na ospałość najlepszą bronią jest sen. I tak w kółko.
Możemy też postawić na aktywny wypoczynek. Począwszy od biegania lub regularnej jazdy na rowerze, przez ulubiony sport, po wypady w góry lub nad morze. Wypoczynek nad morzem może się przekształcić w zwykłe leniuchowanie opisane wyżej, ale jednak widok półnagich wczasowiczów na plaży zachęca do ruchu. W końcu grając w siatkówkę plażową, lub pływając można trafić na kogoś interesującego ;) Wypady w góry mają nieco inny charakter, bo jest to jak rowerowa jazda drużynowa. W grupie idziemy, atmosfera jest nieco inna, co w żadnym razie nie znaczy że jest jakkolwiek gorzej.
W końcu, możemy skupić się na rozwoju intelektualnym. Brzmi to fatalnie, bo jak można pracować w wakacje, po ciężkim roku w szkole/ na uczelni. Ale z drugiej strony, nie jest to takie złe. Nie mówię tutaj o najzwyklejszym czytaniu dobrych książek (o tym innym razem), lecz o czymś wymagającym myślenia, skupienia. W wakacje można się zainteresować literaturą spoza naszych głównych obszarów codziennej pracy. Odrobina filozofii dla informatyka, czy ciekawostki z fizyki dla humanistki pomagają rozszerzyć horyzonty, wpływają na rozwój ogólny człowieka. Oczywiście, nie widzę nic złego w poszerzeniu swojej wiedzy z dziedziny którą mamy do czynienia codziennie, ale sugeruję spojrzenie tam, gdzie zwykle wzrokiem nie sięgamy.
Ostatnim sposobem spędzania czasu, który wtedy już nie jest wolny, jest praca. To wg mnie bardzo dobry pomysł, nie tylko ze względu ekonomicznego, ale z racji możliwości zdobycia doświadczeń i "czegoś nowego", czego nie ma na co dzień.
Nie wspominam tutaj o takich sposobach wypoczynku, jak wypady na koncerty, festiwale, konferencje czy jednorazowe spotkania (np. Lednica), bo takie coś, to tylko ułamek wakacji.
Na co chciałem zwrócić uwagę, to umiejętność połączenia powyższych. Wiem, podczas wakacji trudno się zmobilizować. Pisząc te słowa, siedzę w ogrodzie w potwornym upale nie mając ochoty zabrać się za leżącą obok książkę, czy też za skoszenie trawnika. Ale jak skończę, to zrobię to i owo, bo bezczynność to najgorsze co może mnie spotkać. Bo z robieniem czegoś konstruktywnego jest jak z biegiem. Dopóki utrzymam swoje tempo, mogę biegać długo. Jednak kiedy się zatrzymam, ciężko mi będzie zacząć biec dalej.
Podsumowując, bo do jakichś wniosków trzeba dojść, powinniśmy łączyć różne sposoby spędzenia czasu. Może przez miesiąc popracujemy, wieczorem relaksując się przy dobrej lekturze? Potem pojedziemy na kilka dni nad morze ze znajomymi, popracujemy nad kondycją, a po powrocie odkryjemy, że niebieskie kwarki nie mają nic wspólnego z kolorem nieba i ok. 95% odnośników na stronach internetowych? Wszystkiego po trochu. Po trzech miesiącach uznamy, że faktycznie zrobiliśmy wiele, odpoczęliśmy i zyskaliśmy podczas wakacji.
Z dedykacją dla Czytelniczki, która przeczytać tego nie może.
Ale wróci :)
23.7.09
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
4 komentarze:
No to podobało mi się znacznie bardziej od "Take a break!" ;)
Moim zdaniem nie ma nic lepszego niż dobrze zaplanowane wakacje :) Po troszę wszystkiego każdego dnia - ale w żadnym wypadku siedzenie przed TV.
Cóż, odpoczywać też umieć trzeba:D
Też jestem zwolennikiem takich urozmaiconych wakacji, wszystkiego po troszku, chociaz teraz widzę, że łatwiej jest mi planować czas w roku akademickim niż w wakacje ponieważ wtedy jestem ciągle czymś zajęty:D
Najlepszym działaniem na ospałość i apatie jest po prostu działanie;]
Peace
Racja, racja. Osobiście preferuję lektury na łonie natury ( rym niezamierzony :)). Zwykłe czytanie niezwykłych książek w towarzystwie zielonego lasu:)
:) Dokładnie Słomku ;) nie ma jak zdrowe zachowanie proporcji ;)! I byle tylko się nie zasiedzieć, bo to bardzo męczące zajęcie... A jak się już człowiek rozleniwi to nic nie cieszy :). A co jest najważniejsze w wakacjach? Uśmiech, uśmiech i jeszcze raz uśmiech :D
No a wypady w góry to bardzo fajny pomysł ;) ;).
Miłego (nie)leniuchowania :D !
Prześlij komentarz